FANDOM


Tak napisała Operetta. Monster High jest zupełnie inne niż nasza jednopokojowa szkołą w rodzinnych stronach. Dzisiaj miałam okazję się o tym przekonać, po tym jak Dyrektorka Głowenia Krewnicka przesłała tacie i mamie liścik z prośbą, żeby mnie do niej wysłali. Tak więc pokonałam drogę z opery do jej biura i się przedstawiłam. Wydawała się bardzo sztywna i poprawna i zaczęłam się zastanawiać ile czasu minie zanim będę miała specjalne krzesło ze swoim imieniem przed jej biurem. Powiedziała, właśnie że przeglądała moje oceny z poprzedniej szkoły i że się cieszy, że będę uczennicą Monster High. Powiedziała także:"Oczekuję od ciebie doskonałości, żadne partactwo ani lenistwo nie będzie tolerowane, ani nagradzane". Powiedziałam, że oczekuję tego samego od samej siebie dopóty, dopóki ona nie będzie oczekiwała, że będę jakimś formalnym upiorem, jak mój tata czy mama, albo że za każdym razem, gdy jakiś potwór krzyknie "buuu", będę brać nogi za pas, bo ja po prostu taka nie jestem. Oparłam się na krześle i skrzyżowałam ramiona, oczekując wykładu o zasadach i manierach oraz obowiązkach w stosunku do naszej potwornej spuścizny, ale zamiast tego, dyrektorka tylko nachyliła się, założyła głowę w dłoniach i powiedziała: "Rozumiem, że występy Twojego ojca były znane jako niezwykłe porywające, ale ja się po Tobie spodziewam, że będziesz o niebo lepsza od tego frajera". Dokładnie w tamtym momencie, uderzenie skrzydła nietoperza zwaliłoby mnie z nóg. Monster High może się okazać różne, ale jestem prawie pewna, że nie będzie to miejsce, gdzie każdy potwór tańczy jak mu zagrają.